
Zwycięstwo za wszelką cenę. Ślepa ambicja. I wycieńczenie, które doprowadza organizm do ostateczności. Tom Simpson był jedną z największych gwiazd kolarstwa swoich czasów, ale jego heroiczna walka na górze Mont Ventoux przeszła do historii z najtragiczniejszych powodów. Zapraszamy do lektury darmowego fragmentu wstrząsającej biografii "Wsadźcie mnie z powrotem na rower. Śladami Toma Simpsona", aby poznać kulisy ostatnich kilometrów słynnego kolarza.
***
Choroba i niezachwiana wola walki
Simpson był przekonany, że gdyby nie problemy żołądkowe, utrzymałby się w czołówce zgodnie ze swoim planem, zamiast spaść na siódme miejsce w klasyfikacji generalnej. Być może miał rację, ale dolegliwości żołądkowe podczas wyścigu są jednocześnie objawem i przyczyną słabości: wciągają organizm w spiralę stopniowego wyczerpania. Jego kolega z drużyny, Vin Denson, również zauważył problemy zdrowotne Simpsona. „Pamiętam, że gdy kończyliśmy jeden z etapów w Alpach, musieliśmy go wnosić po schodach. Był chory i nie mógł jeść. Mówiłem mu: «Zjedz trochę zupy, trochę rosołu», a on tylko odpowiadał: «Będę po tym rzygał», ale następnego ranka był jak zwykle pogodny”.
Trzy dni później Simpson znalazł się u podnóża Mont Ventoux. Był chory, z minimalnym wsparciem zespołu, ale napędzała go jego nieustępliwa żyłka rywalizacji połączona z potrzebą zarobku. Członkowie ekipy zgodnie twierdzili, że choć musiał odczuwać presję, sprawiał wrażenie zrelaksowanego. Wciąż dokuczały mu problemy żołądkowe – poprzedniego wieczoru miał kolejny atak i wspominał o planowanej wizycie u lekarza wyścigu następnego ranka. Tej nocy Hall skrupulatnie przygotowywał rower Simpsona, owijając kierownicę nową taśmą – był to stary trik mechaników mający na celu poprawę morale kolarza: gdy spogląda w dół, widzi rower wyglądający jak nowy. W małym czerwonym notesie Hall zapisał dodatkowe niskie przełożenia, które zamontował w rowerach pozostałych członków zespołu: Densona, Colina Lewisa, Barry’ego Hobana i Arthura Metcalfe’a. Pozostałych pięciu członków zespołu już wcześniej się wycofało. Do pierwszej w nocy majstrował przy maszynie Simpsona przed hotelem zespołu w Marsylii. Gdy wybrał się na jazdę próbną, został zatrzymany na opustoszałej uliczce przy starym porcie przez żandarma, który wziął go za złodzieja roweru. Zarówno wtedy, jak i dziś słowa „Tour de France” potrafią czynić cuda. Halla szybko wypuszczono.
Palące słońce i polowanie na wodę
Przez większość 13. etapu Hall, Alec Taylor i kierowca Ken Ryall wykonywali swoje codzienne obowiązki, jadąc Peugeotem 404 brytyjskiej ekipy. Po porannym starcie w Marsylii podążali za główną grupą kolarzy. Nasłuchiwali Radia Tour – krótkofalowej stacji radiowej przekazującej informacje o sytuacji na trasie przed nimi – pozostając w gotowości na wypadek przebicia opony czy innych problemów technicznych. Wyprzedzili peleton przed punktem żywieniowym w miejscowości Carpentras, gdzie wyścig miał się zakończyć po 13-kilometrowej pętli obejmującej wspinaczkę na szczyt Ventoux i zjazd z przeciwległej strony. Upał był nieznośny, a powietrze wypełniał intensywny terkot cykad – małych świerszczy, których pełno w Prowansji. Cała stawka cierpiała z powodu gorąca. Napoje w bidonach kolarzy szybko się kończyły, więc regularnie wpadali do barów i podbiegali do przydrożnych fontann, by się napić.
W Carpentras Hall, Taylor i Ryall wręczyli kolarzom ich musettes – bawełniane torby z prowiantem i butelkami wody – po czym ruszyli w pościg za peletonem. Niedługo po tym, jak dogonili główną grupę kolarzy wspinającą się już po dolnych zboczach Ventoux, Hall zauważył pierwszą z wielu rzeczy, które później wydały mu się nietypowe. Hall lubił nagrywać amatorskie filmy z najważniejszych wyścigów, które zimą pokazywał kolegom z klubu kolarskiego, i wiedział, że Simpson „był tego dnia w nastroju do jazdy”. Dlatego, gdy powoli wspinali się w palącym słońcu po dolnych zboczach Ventoux, usadowił się na dachu samochodu, przygotowując kamerę. „To było tuż przed właściwą wspinaczką na Ventoux, w miejscu, gdzie przejeżdża się przez las i zaczyna się stromy podjazd. Wjechaliśmy na spokojniejszy odcinek drogi i nagle dostrzegłem rower Toma leżący w trawie po prawej stronie. Powiedziałem do Aleca: «Patrz, to rower Toma», a Tom właśnie wybiegł z drewnianej chatki. Uderzał w górną część butelki, próbując założyć nakrętkę” – wspomina Hall.
„Pamiętam dokładnie, co mu wtedy powiedziałem. Podszedł do tyłu samochodu, wsiadł na rower, a ja rzuciłem: «Hej, Tom, to nie wypada, nie powinieneś tego robić», a on tylko puścił do mnie oko, włożył butelkę do koszyka i odjechał”. Później Hall dowiedział się, że Simpson nalał sobie do butelki koniaku – potwierdził to Jacques Lohmuller, sędzia wyścigu, który był świadkiem tego zdarzenia.
Incydent ten nie wzbudziłby większego zainteresowania, gdyby nie tragedia, która miała wkrótce nastąpić. Aż do lat 70. la chasse à la canette – polowanie na wodę – było powszechną praktyką podczas upalnych dni, gdy kolarze szybko opróżniali dwie małe butelki, które mieli przy rowerach. Ponieważ nie wolno im było brać butelek z samochodów technicznych, jak to się dzieje obecnie, czerpali wodę, skąd tylko mogli.
Śmiertelny koktajl i nieracjonalne zachowanie
W późniejszych latach Hall próbował zlokalizować ten budynek, ale już go nie było. To, co wtedy zobaczył, było jednak kolejnym składnikiem śmiertelnego koktajlu krążącego w organizmie brytyjskiego lidera. Simpson zdążył już opróżnić dwie z trzech tubek amfetaminy, które miał w tylnych kieszeniach, i wypić część butelki brandy zdobytej wcześniej przez jego współlokatora Colina Lewisa podczas innego postoju w kawiarni.
Lewis wspominał, że „żołądek Simpsona zachowywał się dziwnie”. Tom nie był w stanie przełknąć płynnego ryżu, który Naessens zwykle podawał mu w specjalnej butelce, więc ją wyrzucił. Jeden z kolegów z zespołu, Vin Denson, zauważył, że Simpson „wyglądał, jakby się krzywił, robił dziwne miny, lekko potrząsał głową, jakby się nadmiernie wysilał”. Najwyraźniej, gdy dotarł na górę i zobaczył znajdujące się półtora kilometra wyżej obserwatorium, poczuł potrzebę przyjęcia kolejnej dawki.
Hall i Taylor stali na przednich siedzeniach otwartego samochodu, patrząc w górę, gdy mijali kolejnych zawodników wypluwanych przez pierwszy odcinek podjazdu przez las Bedoin. Mogli tylko częściowo dostrzec, co dzieje się na czele wyścigu, kilkaset metrów wyżej na zboczu i od czasu do czasu zauważali ubraną na biało sylwetkę Simpsona, który początkowo uciekł do przodu, ale nie był w stanie utrzymać tempa narzuconego przez Julio Jimeneza, jednego z najlepszych górali w stawce. Simpson osłabł i został wyprzedzony przez pięciu innych kolarzy cztery kilometry przed szczytem, w miejscu, gdzie droga skręca w lewo obok kawiarni Chalet Reynard i prowadzi przez zbocze góry na ostatnim podjeździe do wierzchołka. Jeden z nich, Lucien Aimar, zauważył, że Simpson zachowuje się dziwnie. „Zaproponowałem mu napój, ale zdawał się mnie nie słyszeć. Jego spojrzenie było nieobecne. Najdziwniejsze było to, że próbował mi uciec. Był jakieś dwa i pół metra przede mną, a ja powiedziałem: «Tom, przestań się wygłupiać», ale nie odpowiedział. Jego zachowanie było kompletnie irracjonalne”.
Ostatnie kilometry na nagraniu z kamery
Około półtora kilometra przed szczytem Hall uchwycił początek dramatu na swojej kamerze – Simpson zaczął jechać zygzakiem, najpierw prawie zjeżdżając za krawędź i zsuwając się po żwirze w lewo, a następnie zbliżając się niebezpiecznie do upadku po prawej stronie zbocza. „Na moment czy dwa stracił kontrolę nad rowerem. Myślałem, że spadnie; gdyby przeleciał przez lewą stronę, przewróciłby się. Kilka razy próbował się wyprostować, szarpał kierownicą” – wspomina Hall. Początkowo mechanik martwił się, jak Simpson poradzi sobie podczas zjazdu. „Powiedziałem coś w stylu: «nie da rady zjechać», bo tracił panowanie nad rowerem”. Taylor zdał sobie sprawę, że szanse Simpsona na zwycięstwo w Tour maleją i krzyknął do niego, żeby się skupił.
Gdy kolarze osiągają kres swoich sił, najdrobniejsze fizyczne osobliwości w ich stylu jazdy stają się bardziej widoczne podczas zmagań z rowerem. Głowa Simpsona była przechylona ku prawemu ramieniu pod kątem 45 stopni jak u ptaka ze złamanym karkiem. Taką pozycję przyjmował mimowolnie, gdy doświadczał jednego ze swoich jours sans – jak Francuzi nazywają dni całkowitego wyczerpania kolarza.
W tym momencie kończy się amatorski film Halla – gdy zorientował się, że dzieje się coś niedobrego. Fragment tej krótkiej sekwencji można zobaczyć w dokumencie Something to Aim At. Podobnie jak nagranie pokazujące Simpsona dołączającego do grupy na dolnych zboczach po odpoczynku w kawiarni.
***
Chcesz poznać całą historię Toma Simpsona?
Tragedia na Mont Ventoux to tylko jeden, choć najbardziej mroczny, rozdział z życia tego wybitnego kolarza. Sięgnij po pełną wersję książki, by dowiedzieć się więcej o jego wzlotach, upadkach i mrocznych tajemnicach peletonu lat 60.
Wolisz czytać w formacie PDF? Kliknij tutaj, aby pobrać darmowy fragment.

