Kto jest najlepszym kolarzem w historii? To jedno z tych pytań, które wśród kibiców potrafi rozkręcić wielogodzinną debatę. I dobrze — bo odpowiedź nie jest ani oczywista, ani jednoznaczna. W tym artykule zabierzemy Cię przez ranking stulecia, porównamy epoki, wypiszemy najlepszych sprinterów wszech czasów, sprawdzimy, jak wypadają współcześni mistrzowie, rzucimy okiem na polski akcent — a na końcu powiemy, kogo my, redakcja WKOŁO, postawilibyśmy najwyżej. I dlaczego.
Ostrzegamy od razu: jeśli jesteś fanem Merckxa i ktoś Ci próbuje wmówić, że Pogačar już go przeskoczył — usiądź wygodnie. Jeśli jesteś fanem Pogačara i uważasz, że Coppi to prehistoria — też usiądź. Zaraz wszystkich po kolei pogodzimy. Albo przynajmniej spróbujemy.
Dlaczego ranking najlepszych kolarzy jest tak trudny?
Zanim padnie pierwsze nazwisko, trzeba się zmierzyć z pytaniem, które zwykle jest pomijane: co właściwie znaczy „najlepszy”?
Jeśli „najlepszy” znaczy „najbardziej wydolny fizycznie”, to… przykra wiadomość dla romantyków: dzisiejsi kolarze zaplecza World Touru, o których nikt nie napisze biografii, pod względem surowych parametrów fizjologicznych (VO2max, moc na kilogram, efektywność metaboliczna) biją na głowę legendy sprzed pół wieku. To nie jest niczyja wina — to po prostu efekt kilkudziesięciu lat postępu w treningu, diecie, aerodynamice i medycynie sportowej. Gdyby Fausto Coppi z 1949 roku wystartował dziś na etapie Tour de France, z ówczesną formą prawdopodobnie skończyłby go w ogonie peletonu. Ale gdyby zaaplikować mu nowoczesny trening od szesnastego roku życia — to już zupełnie inna rozmowa.
Jeśli „najlepszy” znaczy „najwięcej wygrał”, mamy inny problem: wygrywać można było więcej i łatwiej w erze, gdy peleton liczył połowę obecnego stanu, a konkurencja była mniej profesjonalna w skali globalnej. Eddy Merckx ma na koncie 525 zwycięstw zawodowych. Tadej Pogačar (stan na 2026 r.) zbliża się do setki. Czy to znaczy, że Merckx jest pięć razy lepszy? Nie — to znaczy, że jeździł w epoce, w której zawodowiec startował niemal w każdym wyścigu, jaki mu podsunięto. Dowód? Piszemy te słowa pod koniec kwietnia 2026 roku. Od początku tego sezonu Pogačar stanął na starcie zaledwie kilka razy, starannie selekcjonując cele. Eddy Merckx w jego wieku i w tym samym punkcie sezonu miałby już w nogach około 40 dni wyścigowych!
Jeśli „najlepszy” znaczy „najbardziej popularny” — witamy w dziale publicystyki. Raymond Poulidor w rankingach punktowych nigdy nie był na szczycie, ale cieszył się we Francji statusem dobra narodowego. Marco Pantani nie zbliża się punktowo do Merckxa, a jest ikoną popkultury wykraczającą daleko poza sport.
Jeśli wreszcie „najlepszy” znaczy „najwyżej w rankingu wszech czasów” — tu też czeka nas pułapka. Na liście Pro Cycling Stats w zestawieniu punktowym, Fausto Coppi zajmuje dopiero 12. miejsce. Niżej niż Alejandro Valverde czy Freddy Maertens. A mówimy o zawodniku, którego dominacja nad rywalami w swojej epoce była równie bezwzględna co dzisiejsze popisy Pogačara. Co się stało? Wybuchła II wojna światowa i Coppi, zamiast zbierać zwycięstwa w latach 1940–1945, spędził najlepsze lata kariery w mundurze, a po upadku Tobruku — w brytyjskim obozie jenieckim. To sześć straconych sezonów.
Dlatego każdy ranking „wszech czasów” trzeba czytać z jedną ręką na sercu, a drugą na podręczniku do historii.
TOP 10 Wszech Czasów według Pro Cycling Stats
Pro Cycling Stats (PCS) to najbardziej respektowany serwis statystyczny w kolarstwie szosowym. Ich ranking punktuje wyniki we wszystkich wyścigach (z wagami zależnymi od rangi imprezy). Nie jest doskonały (faworyzuje erę z kompletnymi danymi), ale to najlepsze obiektywne narzędzie, jakim dysponujemy. Oto czubek tej listy (stan na kwiecień 2026):
- Eddy Merckx — 3859,8 pkt
- Sean Kelly — 2171,1 pkt
- Francesco Moser — 2129,2 pkt
- Roger De Vlaeminck — 2012,5 pk
- Bernard Hinault — 2006 pkt
- Alejandro Valverde — 1910,5 pkt
- Tadej Pogačar — 1905,8 pkt
- Jacques Anquetil — 1842,2 pkt
- Rik Van Looy — 1708,4 pkt
- Laurent Jalabert — 1576,3 pkt
Jedno rzuca się w oczy od razu: Merckx ma prawie dwa razy więcej punktów niż drugi w zestawieniu Sean Kelly. To nie jest lekka przewaga — to przepaść. Ksywka „Kanibal” wcale nie była żartem. Druga rzecz: Tadej Pogačar, jeżdżący w zawodowym peletonie od niespełna dekady, już zameldował się w TOP 10. Jeśli Słoweniec utrzyma formę i zdrowie, bez trudu przeskoczy Seana Kelly'ego, a i dogonienie Merckxa nie jest matematycznie wykluczone.
Najlepsi kolarze poszczególnych epok
Ranking punktowy to jedno, ale prawdziwy smak kolarstwa poznaje się, porównując ludzi, którzy realnie ścigali się koło w koło.
Lata 30. i 40. — Era Bindy, Girardenga i Coppiego
To było kolarstwo surowe technologicznie (drewniane obręcze, 12-kilogramowe rowery, szutry zamiast asfaltu), ale brutalnie wymagające fizycznie.
- Alfredo Binda: Był tak dominujący, że organizatorzy Giro d'Italia w 1930 roku zapłacili mu, by nie startował, bo jego udział zabijał emocje. To fakt historyczny.
- Fausto Coppi („Il Campionissimo”): Chudy, blady, sprawiający wrażenie kruchego — a w górach odstawiał rywali na kilkanaście minut. To poziom dominacji, którego punkty po prostu nie oddają. [zobacz biografię Fausto Coppiego — „Upadły anioł kolarstwa”]
- Gino Bartali: Dwukrotny zwycięzca Tour de France. W 1948 r. jego wygrana w TdF dosłownie uspokoiła we Włoszech polityczne wrzenie po zamachu na Palmiro Togliattiego.
Lata 50. i 60. — Era Anquetila, Van Looya i Poulidora
- Jacques Anquetil: Pierwszy kolarz, który wygrał Tour de France pięć razy. Zimny, metodyczny specjalista od czasówek.
- Raymond Poulidor: Francuz, który nigdy nie założył żółtej koszulki, a mimo to został narodowym bohaterem. Jego walka z Anquetilem na Puy de Dôme w 1964 roku to jedno z najbardziej ikonicznych zdjęć w historii sportu.
- Rik Van Looy: Pierwszy kolarz z triumfami we wszystkich pięciu kolarskich monumentach.
- Felice Gimondi: Jeden z zaledwie siedmiu kolarzy w historii z kompletem zwycięstw w Tourze, Giro i Vuelcie. Pech chciał, że trafił na erę Merckxa i często musiał zadowalać się drugim miejscem.
Lata 70. — Era Kanibala
- Eddy Merckx: I długo, długo nikt. Pięć razy Giro, pięć razy Tour, Vuelta, 3 mistrzostwa świata, dziesiątki wygranych klasyków. Wygrywał wszystko. [zobacz biografię Merckxa]
- Roger De Vlaeminck („Il Gitano”): Genialny specjalista od klasyków, czterokrotny triumfator Paryż–Roubaix.
Lata 80. — Era Hinaulta, Kelly'ego i LeMonda
- Bernard Hinault („Borsuk”): Ostatni Francuz, który wygrał Tour de France (1985 r.).
- Sean Kelly: Facet, który wygrywał Paryż–Nicea w marcu i Il Lombardia w październiku. Startował i wygrywał wszędzie, stąd tak wysokie miejsce w rankingu wszech czasów.
- Greg LeMond: Amerykanin, który przełamał europejski monopol. Zwycięzca TdF 1989 przewagą zaledwie 8 sekund — najmniejszą w historii wyścigu.
Lata 90. i początek XXI wieku — (Nie)słynna EPOka
To czas, w którym powszechny doping nakazuje z większym dystansem patrzeć na wyniki.
- Miguel Induráin: Olbrzym o niesamowitej pojemności płuc, dominator jazdy na czas i pięciokrotny triumfator TdF.
- Marco Pantani („Pirat”): Najgenialniejszy góral swojej generacji, autor dubletu Giro–Tour w 1998 roku. Tragiczna, poruszająca postać.
- Jan Ullrich: Zwycięzca TdF z 1997 roku, wielki talent, który nie poradził sobie z ciężarem sławy. [zobacz biografię Jana Ullricha]
- Lance Armstrong: Pozbawiony siedmiu tytułów TdF po ujawnieniu największego systemu dopingowego w historii sportu.
Era współczesna (od 2010) — Froome, Nibali, Roglič i Pogačar
- Chris Froome (4x TdF) i Vincenzo Nibali (komplet zwycięstw w Grand Tourach) zdominowali poprzednią dekadę.
- Ostatnie lata to z kolei era fenomenów takich jak Mathieu van der Poel (mistrz świata na szosie i w przełajach), Jonas Vingegaard czy wszechstronny Primož Roglič.
- I wreszcie on: Tadej Pogačar. O nim piszemy szerzej w podsumowaniu.
Najlepsi kolarze XXI wieku (aktywni i niedawni emeryci)
Zostawiając na chwilę historyczne zestawienia, spójrzmy na czołówkę punktacyjną kolarzy naszej ery – zarówno tych, którzy niedawno zawiesili rower na kołku (jak Valverde, Sagan czy Cavendish), jak i tych, którzy wciąż piszą historię. Kolejność punktowa PCS to imponujący przekrój współczesnego peletonu:
- Alejandro Valverde (zakończył karierę w 2022) — 1910,5 pkt
- Tadej Pogačar (wciąż aktywny) — 1905,8 pkt
- Peter Sagan (zakończył szosową karierę w 2023) — 1387,8 pkt
- Primož Roglič (wciąż aktywny) — 1277,6 pkt
- Mark Cavendish (zakończył karierę w 2024, rekordzista 35 wygranych etapów TdF) — 1195,4 pkt
- Alberto Contador — 1076,9 pkt
-
Remco Evenepoel (wciąż aktywny) — 1018,9 pkt
Dla wciąż ścigających się Pogačara, Evenepoela czy Vingegaarda ta klasyfikacja to wciąż otwarty rozdział.
Najlepsi sprinterzy wszech czasów
Sprint to osobny gatunek kolarstwa. Ciężko ich porównywać z „góralami”, ale ich osiągnięcia w wyścigach jednoetapowych budzą gigantyczny szacunek. Nasza subiektywna dziesiątka króli finiszu to:
- Mark Cavendish
- Mario Cipollini
- Erik Zabel
- Freddy Maertens
- Rik Van Looy
- Sean Kelly
- Peter Sagan
- Alessandro Petacchi
- Marcel Kittel
- Jasper Philipsen
(Polecamy fragment książki „Jak się wygrywa wyścigi kolarskie” poświęcony sprinterskim szachom!)
Polski akcent
Polska nie jest globalną potęgą, ale mamy w historii kolarzy z absolutnego topu. Najwyżej w rankingu PCS (129. miejsce) znajduje się Michał Kwiatkowski — Mistrz Świata 2014, zwycięzca Mediolan–San Remo 2017. Gdyby nie praca w roli luksusowego pomocnika w Team Sky/INEOS, jego indywidualne konto byłoby jeszcze bogatsze. Zaraz za nim błyszczy Rafał Majka — dwukrotny zwycięzca klasyfikacji górskiej TdF i trzeci kolarz hiszpańskiej Vuelty. Z legend przeszłości należy wyróżnić Ryszarda Szurkowskiego (trzykrotnego mistrza świata amatorów — indywidualnie i drużynowo), Zenona Jaskułę (podium TdF 1993) czy Czesława Langa i Lecha Piaseckiego.
Werdykt redakcji WKOŁO
Obiecaliśmy odpowiedź, więc nie uciekamy. Ponieważ pytanie jest wielowymiarowe, nasz werdykt też składa się z dwóch części.
Biorąc pod uwagę czasy, epokę, konkurencję i historyczny kontekst — najlepszymi kolarzami wszech czasów są ex aequo Fausto Coppi i Eddy Merckx. Coppi za bezwzględną dominację i talent, którego punktowo nie widać przez II wojnę światową. Merckx za to, że swój czas wykorzystał bez skrupułów, zostawiając po sobie dystans statystyczny, z którym do dziś mało kto potrafi dyskutować.
Natomiast pod kątem czysto fizycznym, wydolnościowym i atletycznym — najlepszym kolarzem, jaki kiedykolwiek usiadł na siodełku, jest Tadej Pogačar. To nie opinia, to fizjologia. Jego liczby (VO2max rzędu 90 ml/kg/min, moce powyżej 6,8 W/kg) to parametry niedostępne dla dawnych mistrzów. Czy to czyni go historycznie „większym” od Merckxa? Nie. Czyni go po prostu najpotężniejszym atletą w dyscyplinie, która dziś wygląda zupełnie inaczej niż w 1970 roku.

